Bez kategorii

Reformy, reformy !

Dzisiejszy wpis mało merytoryczny ale muszę choćby wspomnieć o planowanych nowościach. Poranny przegląd wiadomości i co widzę ? „Gowin chce odspawać prezesów od foteli” „Rewolucja dla milionów Polaków” itd.

Chyba zaczyna się kampania wyborcza bo reformy spółdzielczości są niezłym paliwem wyborczym. Moją uwagę przykuł sztandarowy pomysł wyboru zarządu przez walne zgromadzenie.

Dobrze by było jednak, jakby ktoś się dobrze zastanowił nad tą koncepcją, a przede wszystkim zasięgnął opinii praktyków.

Pomijam już kwestie dotyczące tego do czego doprowadziła likwidacja zebrań przedstawicieli członków. Pisałem już o tym w różnych miejscach i Ci co znają temat w praktyce wiedzą, że skutek jest dokładnie odwrotny niż zamierzony.

Organizacja walnego zgromadzenia dla spółdzielni, które mają tysiące czy dziesiątki tysięcy członków to nie lada przedsięwzięcie. Jego zorganizowanie wymaga czasu, który przede wszystkim warunkują wymogi ustawowe. Wymaga też oczywiście pieniędzy. Przygotowanie materiałów, obsługi, wynajem lokali itd. to konkretne koszty.

Wyobraźmy sobie teraz sytuacje gdy mandat członka zarządu wygasa w trakcie kadencji. Nie są to wcale rzadkie sytuacje, rezygnacja z powodów rodzinnych, śmierć, odwołanie itd. Wyobraźmy też sobie sytuacje, że kandydat rezygnuje w trakcie procedury wyboru. A sytuacja gdzie po prostu, żaden kandydat nie spełnia oczekiwań i nie zostaje wybrany i trzeba procedurę rozpisać od nowa ?

Tym sposobem mamy paraliż działalności spółdzielni wobec braku organu, który może trwać miesiącami. Ktoś powie, przecież można oddelegować członka rady nadzorczej, tylko czy taki członek na pewno będzie miał na to ochotę ? Z praktyki wiem, że nie koniecznie.

To tyle na dzisiaj.

2 komentarze

  • Prezes

    Bardzo słuszne spostrzeżenia.

    A w wielkich spółdzielniach, w których walne jest podzielone na kilka części i trwa kilka dni, kandydaci musieli by się codziennie prezentować setkom zgromadzonych mieszkańców. Czy będzie na taką procedurę wielu chętnych ?
    I czy w efekcie zostanie wybrany kandydat najsolidniejszy, czy najprzystojniejszy?

  • gogol

    Dzień dobry
    Ten pomysł z wyborem prezesów przez Walne Zgromadzenie Członków to pomysł chyba jakiegoś szaleńca. Osobiście nie widzę żadnych pozytywów takiego rozwiązania. U nas w SM wybór prezesa był wieloetapowy: składanie ofert, pierwsze spotkanie z kandydatami, następnie przygotowanie opisowej strategii dla SM, kolejne spotkanie z wybranymi kandydatami i wybór Prezesa. W tej sytuacji można takiego kandydata lepiej poznać. A wybór prezesa przez WZCz, gdzie na takie Zebranie przychodzi ledwie 5% uprawnionych członków i po dwóch godzinach często sala pustoszeje, a pozostali członkowie niecierpliwią się i pytają jak długo jeszcze potrwa to Walne. Jakimi kryteriami przy wyborze prezesa lub członków zarządu, kierować się będą Członkowie? Jak Solejukowa z serialu Ranczo przy wyborze banku, w którym miała założyć konto „bo mu dobrze z oczu patrzy”? To jest chore i jakiś szatański pomysł.
    Kolejny aspekt proponowanych zmian: kadencyjność prezesów. Pomysł nie lepszy od pierwszego. Zastanawiam się, czy w tych ministerstwach nie mają innej pracy, że zajmują się kwestiami, które już dawno zostały uregulowane. Przecież Prezesa można zmienić. Co roku Członkowie głosują w sprawie udzielenia prezesowi i członkom zarządu absolutorium. WZCz może podjąć uchwałę w sprawie odwołania prezesa. Rada Nadzorcza jako organ powołujący prezesa, może takiego prezesa również odwołać ze stanowiska. Więc nie wiem po co kadencyjność, która w rzeczywistości wprowadzi ogrom chaosu do SM. Domyślam się, że kadencyjność prezesów może spowodować zwiększenie kosztów płacy prezesów, gdyż każdorazowa zmiana prezesa może doprowadzić, że potencjalni kandydaci na prezesa wiedząc, że ich lata na starcie są policzone, zażyczą sobie wyższych pensji – przecież przez te kilka lat trzeba się trochę dorobić. Bolesne to będzie szczególnie dla małych spółdzielni. Kolejny problem: czy znajdą się kompetentni chętni do kandydowania na prezesa, czy takiemu prezesowi będzie się chciało starać, skoro za chwilę i tak straci posadę, a kolejnej kadencji już nie będzie. Osobiście wątpię. Nie twierdzę, że wszyscy prezesi są super menadżerami, ale są i tacy, którzy dobrze zarządzają powierzonymi im spółdzielniami. Po zmianie taka spółdzielnia dostanie jakiegoś „partacza”, który cały dorobek swoich poprzedników straci w kilka lat. Oczywiście będzie to wina prezesów SM, a nie rządzących, którzy wprowadzili chore prawo. Co z rozpoczętymi przez SM inwestycjami, które przejmie nowy zarząd. To są często wielomilionowe inwestycje, na przygotowanie których poświecono wiele miesięcy pracy. A w jednej chwili zmieni się prezes, który może nie mieć zielonego pojęcia o procesach inwestycyjnych, może mieć inną wizję danej inwestycji, itp. Czy ktoś o tym pomyślał?
    Czy ktoś tam na „górze” w rządzie, parlamencie, zwrócił uwagę jak już wielu młodych prezesów kieruje spółdzielniami? To nie są komunistyczne dinozaury, jak wielu twierdzi.
    Nie rozumiem proponowanych zmian, może ktoś mi wytłumaczy, o co tak na prawdę w tym chodzi. Odnoszę wrażenie, że nie chodzi o dobro członków spółdzielni.
    Pozdrawiam wszystkich spółdzielców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress